Pół roku od katastrofy nadal mamy stawianie krzyży, palenie zniczy, pochody z pochodniami i wizyty prezesa. Co prawda zapał nie maleje, ale jakby osób co raz mniej i nie ma już takiego zamiesznia jak w wakacje.
Wkurzył mnie jedynie fotopstrykacz agencyjny: dzięki spokojowi i kuturze straż obywatelska obrońców krzyża pozwoliła mi i dwóm innym chłopakom stać przy zniczach i robić zdjęcia jak przyjdzie pochód z prezesem. Obrońcy byli tego dnia wyjątkowo cięci na fotreporterów, bo rano ci wepchnęli się tam gdzie nie potrzeba i poprzewracali trochę zniczy. Oczywiście po przybyciu pochodu, przez kordon obrońców przedarło się dwóch agencyjnych, a jeden z nich stanął przede mną, bo on musi zrobić zdjęcia. Ja nie musiałem, więc chyba tylko dlatego gostek nie zarobił ode mnie w łeb. W dodatku po zrobieniu 65294 zdjęć wiadomej osobie, stał dalej spokojnie, przeglądając na wyświetlaczu efekt swojego skurczu palca na spuście migawki, mając głęboko w czarnej dupie, to że ktoś tu był przed nim ( a w zasadzie teraz za nim) też fotografuje.
|
|||||
![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() |